Zobacz wyjątkowe zaproszenie od samego organizatora obozu narciarskiego - serdecznie zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami i dołączenia do naszej zimowej przygody!
Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz lub po prostu nie masz ochoty oglądać filmu, nic straconego! Przygotowaliśmy dla Ciebie pełną transkrypcję nagrania, dzięki której szybko i wygodnie zapoznasz się z całą treścią. Znajdziesz ją poniżej.
„Dzień dobry.
Chciałbym zaprosić dzieci, młodzież, rodziców na coroczny obóz zimowy z Hornem.
Ja nazywam się Piotr Klajda i organizuję obozy letnie zimowe od 1991 roku. Jeździliśmy z Hornem z dziećmi na narty w latach 90 do Polski, później zaczęliśmy jeździć w Alpy, byliśmy we Włoszech wiele razy, byliśmy w różnych miejscach w Austrii, byliśmy we Francji. Natomiast od kilku lat jeździmy z powrotem, wracamy do tego samego miasteczka położonego w południowo-wschodnim Tyrolu w Karyntii, do Mallnitz.
Mallnitz jest to bardzo niewielkie miasteczko, bardzo urocze, zwłaszcza jak jest przysypane śniegiem. Położone na wysokości ponad 1200 m, znajdujące się nieopodal pierwszego zbocza, na którym mamy zajęcia z dziećmi, czyli góry Ankogel. Góra Ankogel zapewnia nam doskonałe warunki narciarskie ze swoją wysokością powyżej 2600 m n.p.m.
W ostatnich latach wszyscy wiemy jak jest ciężko ze śniegiem, przy tej wysokości tutaj u nas na Ankogelu tego śniegu praktycznie nie ma szansy, żeby brakowało. Oprócz tego, że wysokość zapewnia nam doskonałe warunki narciarskie, największym plusem wyjazdu i jeżdżenia po Ankogelu jest przede wszystkim bardzo, bardzo mało ludzi na stoku. Zdarzały się lata, że pięć, sześć grup hornowskich stanowiło większość narciarzy w całym tym ośrodku narciarskim.
Trasy mamy jak w każdym ośrodku narciarskim w Alpach, zróżnicowane. Są trasy dla bardzo zaawansowanych, trasa czarna, trasy dla średnio zaawansowanych, czerwony kolor mają oznaczone i również pod samym dolnym wagonikiem znajduje się tak zwana ośla łączka, czyli wyciąg talerzykowy o małym nachyleniu zbocza, gdzie wszyscy początkujący narciarze mogą po prostu uczyć się zanim jeszcze wjadą w te wysokie, trudniejsze pasma górskie, podnosić swoje umiejętności na takim małym talerzyku. Na tym talerzyku mamy też rozgrywane co roku zawody narciarskie, profesjonalnie zorganizowane przez naszego kierownika pensjonatu Eggerhof, w którym co roku się zatrzymujemy, pana Markusa Supersbergera. Mamy możliwość pojeżdżenia na tyczkach.
Są to argumenty bardzo, bardzo cenne, gdzie w innych ośrodkach narciarskich ciężko na tak zorganizowaną dużą grupę zarezerwować stok i możliwość jeżdżenia po bramkach. Jeśli jest piękna pogoda, słoneczna pogoda, jeśli nie ma dużo wiatru, to nie jeździmy przez sześć dni na Ankogelu, tylko natychmiast wyruszamy naszym autokarem, który mamy do dyspozycji przez cały obóz, sprzed hotelu do Flattach, do kolejki linowej na Mölltaler Gletscher, czyli na lodowiec Mölltaler. Tam tych tras już dużo więcej niż na samym Ankogelu, ale również to co jest tym plusem na Ankogelu – mało ludzi, szerokie trasy, bardzo bezpieczne.
Grupy zaawansowane mogą pojechać naprawdę na fajnej prędkości za swoim instruktorem. Grupy początkujące nie muszą się bać, że gdzieś nie będą miały miejsca, gdzie będzie kompletnie brak ludzi i będą mogły spokojnie, bezpiecznie sobie zjechać. W przypadku braku pogody, czyli jeśli naprawdę jest bardzo mocny wiatr i stacje górne i na lodowcu, i na Ankogelu są zamknięte, zawsze mamy możliwość pojechania naszym autokarem do najbardziej słonecznego miejsca w Austrii, czyli do miasteczka Lienz, gdzie są dwa stoki narciarskie, dwa zbocza i tam również mamy zajęcia, kiedy wieje tak mocno, kiedy jest zimno tak bardzo, że na lodowcu i na Ankogelu po prostu nie da się jeździć.
Tak więc wszystkie te trzy góry, Ankogel, Mölltaler i Lienz, dają nam taki szeroki wachlarz możliwości, że ja osobiście jestem zachwycony i bardzo się cieszę na samą myśl kolejnego wyjazdu z Hornem do Mallnitz, na który bardzo serdecznie zapraszam.
Dziękuję.”


